Krystyna Sztuka

Natręctwo kupowania wykazuje wiele cech typowych dla zaburzeń kontroli impulsów, do których zalicza się na przykład: kleptomanię, piromanię czy patologiczną grę hazardową. Niektórzy badacze uważają, że kompulsywne kupowanie jest próbą tworzenia sobie pseudoosobowości zgodnie z jakimś wyimaginowanym wizerunkiem siebie.

Uzależnienie to stan umysłu, typowy dla naszych czasów. Żyjemy w kulturze, w której różne formy uzależnień dostarczają zastępczego poczucia bezpieczeństwa. Chodzi tu zarówno o tradycyjnie uznawane za uzależnienia formy nałogowego nadużywania substancji chemicznych, jak i o wszystkie inne nawykowe zachowania związane z zatraceniem własnej niezależności, jak na przykład uzależnienia od: telewizji, komputera, telefonu komórkowego, gier hazardowych, zakupów itp.

Można powiedzieć, że ogromna większość tych zachowań zastępuje dziś oparcie, którego przestały nam dostarczać kwestionowane obecnie – bo dotknięte kryzysem – wartości, takie jak: małżeństwo i rodzina, wiara i religia, miłość, wierność, patriotyzm, tradycja i inne. Paradoksem jest przy tym powszechnie uznawana zasada: „Należy być niezależnym”. Aprobuje się ją, często przesadnie podkreśla, a czasem wręcz gloryfikuje. Możliwie wcześnie (i jak najdłużej) chcemy sami o sobie decydować i nie być od nikogo zależnym. Podziwiamy ludzi niezależnych, a zwłaszcza materialnie niezależnych, decydujących o sobie, żyjących tak, jak chcą, i radzących sobie w życiu.

Wyobrażenie własnej niezależności i dążenie do niej powodują, że ludzie zaczynają czuć się odpowiedzialni za własny dobrostan w każdym obszarze życia. Zachęcani przez promowane w mediach wzorce zachowań, mamieni reklamowymi obrazami podejmują uporczywe wysiłki, aby ów dobrostan osiągnąć wszelkimi możliwymi sposobami. Także żyjąc ponad stan, na kredyt lub karmiąc się ułudą łatwego wzbogacenia, wielkiej wygranej, pokusą hazardu.

Żeby osiągnąć ideał finansowej niezależności i stan, w którym można sobie pozwolić na konsumpcyjny komfort, żyjemy w coraz większym napięciu, przeciążeniu pracą, z kalendarzem napęczniałym od terminów, a sytuacja ta nasila tendencję do poszukiwania ucieczki, choćby chwilowej, od codziennych obowiązków, obciążających realiów życia, ale też i od samych siebie, od swoich niepowodzeń i słabości.

Sposobem takiej ucieczki może być zarówno „zmącenie świadomości” osiągane dzięki chemicznym substancjom, jak i zachowania pozwalające, choć na chwilę, oderwać się od przygniatającej rzeczywistości, dające złudzenie krótkiego zapomnienia o trudach życia, które powtarzane, łatwo ulegają utrwaleniu.

Im bardziej pragniemy być niezależni, tym łatwiej popadamy w uzależnienia.

Co kryje się w nałogowym kupowaniu?

Natręctwo kupowania można zaliczyć do kręgu zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (zgodnie z definicją American Psychological Association – APA, 2003). Działania takie zmierzają bardziej do zlikwidowania stanu napięcia i złego samopoczucia niż do osiągnięcia przyjemności. W myśl teorii społecznego uczenia działanie to wynika z utraty kontroli nad własnym zachowaniem, tzn. wiąże się z utratą zdolności do samoobserwacji, osądu i autokorekcji zachowania.

Fazy uzależnienia od hazardu
  1. Faza zwycięstw – granie okazjonalne, duże wygrane powodujące coraz silniejsze pobudzenie i coraz wyższe stawki. Zaczyna wierzyć się w to, że zawsze będzie się wygrywać, fantazjuje się na temat wielkich wygranych; coraz częściej ryzykuje się (nieuzasadniony optymizm) i podwaja stawki.
  2. Faza strat – stawiając na wysokie zakłady, naraża się na wysokie straty; zaciąga się pożyczki i próbuje się odegrać, a w przypadkach powodzenia wygrane idą na spłaty długów; gra kosztem pracy i obowiązków rodzinnych. Kłamie się i zaczyna się ukrywać swoje uzależnienie, cały czas wierzy się, że wkrótce nastąpi kolejna wielka wygrana.
  3. Faza desperacji – separacja od rodziny i przyjaciół; utrata pracy i narastające długi powodują panikę, a presja wierzycieli popycha często ku przestępstwom. Psychiczne obciążenia prowadzą do wyczerpania, pojawiają się: wyrzuty sumienia, poczucie winy, bezradność i depresja.
  4. Faza utraty nadziei – poczucie beznadziejności, myśli i/lub próby samobójcze, często rozwód i utrata rodzinnego wsparcia, ucieczka w uzależnienie od alkoholu lub leków, więzienie, nierzadko śmierć (samobójcza lub z ręki wierzycieli). Samodzielne próby radzenia sobie z uzależnieniem od hazardu w fazie 3. i 4. nie przynoszą już rezultatów.

Według wielu badaczy (por. Ogińska-Bulik N.) postęp techniczny, który doprowadził do wzrostu dobrobytu, przyczynia się dziś jednocześnie do nasilenia postaw materialistycznych, podkreślających wartość posiadania oraz konsumpcji dóbr, a to z kolei wyraźnie podnosi ryzyko różnych uzależnień konsumpcyjnych. Należą do nich: uzależnienia od jedzenia (jedzenioholizm – z bulimią i anoreksją jako formami szczególnie wyrazistej patologii), niektóre formy hazardu oraz kompulsywne zakupy.

Kompulsywni nabywcy to osoby, które nie potrafią oprzeć się impulsowi, zwłaszcza gdy są zdenerwowane, przygnębione, sfrustrowane czy po prostu znudzone. Czynność kupowania wprowadza je w stan przyjemnego pobudzenia i umożliwia „mentalną ucieczkę od rzeczywistości”. Tendencja do takich zachowań wzrasta i nasila się w miarę ich powtarzania.

Uleganie natrętnemu impulsowi może dawać poczucie mocy, dowartościowywać, może też ekscytować, a więc działać podobnie jak środki zmieniające świadomość.

W różnych opracowaniach wymienia się niektóre cechy osobowości jako powtarzające się w badaniach uzależnień od kupowania. Należą do nich przede wszystkim niska bądź chwiejna samoocena i okresowo występujące poczucie „nieadekwatności”. Poza tym uzależnieni od zakupów są znacznie mniej hojni i bardziej zazdrośni niż osoby nieobarczone tą przypadłością. Za kupowaniem skrywa się najwyraźniej potrzeba aprobaty i podziwu, związana z przekonaniem, że kupienie tego akurat towaru wzbudzi u innych uznanie i szacunek oraz spowoduje, że sami kupujący poczują się kimś ważnym.

Poczucie pustki, które opisują nieraz osoby cierpiące na to uzależnienie, przypomina zaburzenia osobowości z pogranicza, tzw. borderline. Dokonanie zakupu pozwala osobie uzależnionej na krótko poczuć uczucie spełnienia, ale męczący stan pustki wkrótce powraca. Niektórzy badacze zwracają uwagę, że to ból wewnętrzny zmusza daną osobę do uruchomienia zachowań polegających na chodzeniu po sklepach i niekontrolowanym kupowaniu. Moment działania ma walor oczyszczający (katartyczny), wyzwala przyjemność, ale, niestety, wkrótce powraca pierwotny stan napięcia i dyskomfortu, wraz z dodatkowym poczuciem winy.

Natręctwo kupowania dotyczy dziś tak wielkiej liczby osób, że może już stanowić zjawisko zasługujące na bliższą analizę. Na podstawie niektórych badań odsetek osób natrętnie robiących zakupy (compulsive buyers, compulsive shoppers) w Stanach Zjednoczonych waha się pomiędzy 1% a 6% populacji, co przekłada się na liczby, odpowiednio, od 6 do 17 milionów. Podobno 80% (a wg innych badań aż 90%) tej liczby stanowią kobiety, ale wciąż wzrasta w badaniach odsetek uzależnionych mężczyzn, którzy coraz mniej wstydzą się przyznać do tej słabości.

Nie jest obojętne jakiego rodzaju towar stanowi szczególną pokusę dla osób uzależnionych.

Przyjmuje się, że dzielą się one na cztery kategorie:

  • wszystkożercy – tzn. ci, którzy kupują wszystko dla zaspokojenia natrętnej potrzeby,
  • zbieracze – interesujący się tylko kilkoma wybranymi rodzajami towaru,
  • łowcy promocji – którzy kupują wszelkiego rodzaju produkty, byle po korzystnej cenie,
  • nabywcy wirtualni – poświęcający czas na surfowanie w sieci i robiący zakupy w Internecie.

Kategoria „zbieracze” zawiera w sobie kilka podgrup ze względu na rodzaj kompulsywnie nabywanych produktów. Znajdują się tu zarówno autentyczni kolekcjonerzy, na przykład: obrazów, monet, grafik, militariów itp., jak i osoby kolekcjonujące pewien rodzaj przedmiotów codziennego użytku, na przykład torebki lub buty. Kobiety mają raczej większą skłonność do kupowania ubrań, kosmetyków, perfum, biżuterii, a więc rzeczy kojarzących się w wyobraźni zbiorowej z urodą, dbałością o ciało i poprawą wyglądu zewnętrznego. Być może dlatego też przyjmuje się, że przyczyną popadania w uzależnienie jest przede wszystkim niskie poczucie własnej wartości i natrętne dążenie do jego podwyższenia oraz do poprawy samooceny.

Formy zakupów

Wiadomo, że dziś – oprócz tradycyjnej formy robienia zakupów w sklepach – można korzystać z wielu udogodnień, jak: zakupy na telefon, handel drogą elektroniczną, licytacje on-line, telezakupy. Z jednej strony stanowi to wzmocnienie poczucia niezależności (nie trzeba wychodzić z domu, ani sugerować się godzinami otwarcia sklepu), z drugiej stwarza dodatkową pokusę dla uzależnionych.

Szczególnie niebezpieczne okazuje się kupowanie przez telefon. Firmy prowadzące taką formę sprzedaży stawiają na odpowiednie przeszkolenie swoich konsultantów, którzy często – z nonszalancką swobodą – wykorzystują tworzącą się w rozmowie relację międzyludzką. Zostawiając rzekomo możliwość niezależnego decydowania o zakupie osobie zainteresowanej, dodają w telefonicznej prezentacji produktu (widzianego już wcześniej przez klienta np. w telewizji) coraz to nowe produkty dodatkowe z danej firmy, przeważnie o cenach dużo wyższych. Kusząc prezentami i możliwościami rozłożenia płatności na raty, tworzą klimat bliskości i zaufania, któremu kompulsywny nabywca nie jest w stanie się oprzeć.

Także dokonywanie płatności kartami kredytowymi czyni kupowanie łatwiejszym. Pieniądz wirtualny, którego się nie widzi, ani nie trzyma w rękach, wydaje się znacznie łatwiej, a płacenie nim robi wrażenie mniej realnego niż dokonywane za pomocą gotówki. Ponieważ kompulsywni nabywcy starają się cały czas maskować, nawet przed samym sobą, każdy ubytek finansowy, możliwość zapłaty odroczonej (np. spłaty należności dopiero po kilku miesiącach od zakupu) stwarza niedającą się pokonać pokusę.

Duże zagrożenie uzależnieniem kryje się dziś w robieniu zakupów w Internecie – zwłaszcza z możliwością licytacji na różnych portalach. Dochodzi tu do nałożenia się na siebie dwóch różnych uzależnień. Szacuje się, że pośród kupujących on-line około 6% cierpi na natręctwo zakupów, które idzie jednocześnie w parze z uzależnieniem od Internetu. Emocjonalne uwarunkowanie tej czynności poprzez atrakcyjność narzędzia podnosi jeszcze atrakcyjność nabywanych dóbr.

Ilość osób kupujących w sieci stale wzrasta, a dla wielu z nich, zwłaszcza młodych, anonimowość tej formy sprzedaży i brak kontroli społecznej stwarzają podatny grunt do rozwoju uzależnienia. Zdolność oceny własnego postępowania w czasie korzystania z Internetu jest o wiele słabsza. Brak też często opinii innych, a oddziaływanie manipulacyjne handlowców jest dużo silniejsze.

Rynek emocji

Proponowane w Internecie obrazy multimedialne silnie wpływają na wyobraźnię, wywołując szczególne stany pobudzenia emocjonalnego. Możliwość powiększania i dowolnej eksploracji przedmiotów, tzw. wchodzenie do środka – w przestrzeń wirtualną, dopracowywanie szczegółów percepcji, bogata kolorystyka zdjęć itp. zwiększają sugestywne oddziaływanie na kupującego. W tradycyjnym sposobie handlu w sklepach również obserwuje się wzrost i rozkwit tzw. rynku emocji. Rzesze specjalistów zatrudnianych przez różne sieci handlowe to ogromna liczba osób pracujących nad ciągłym doskonaleniem marketingu, między innymi:

  • specjaliści od wystaw sklepowych pracują nad stworzeniem jak najatrakcyjniejszych witryn,
  • specjaliści od designu opracowują wystrój wnętrz sklepowych, sposób oświetlenia i ekspozycji towaru, formy opakowania i podania, a nierzadko też zapach pomieszczeń oraz ich mikroklimat,
  • odpowiedni ekspert (sound designer) dobiera i realizuje właściwe tło muzyczne.

Rola tych czynników w pobudzaniu wyobraźni osób skłonnych do uzależnień jest bardzo istotna. Uzależniony posługuje się często swoją wyobraźnią w celu wypełnienia wewnętrznej pustki. Tworzy mentalny obraz siebie, wzorowany na określonym wizerunku zbudowanym z elementów popkultury, który sugestywnie przedstawiają celebryci, kolorowe czasopisma, seriale telewizyjne i wszechobecna reklama.

W wyobraźni uzależnionego powstaje obraz siebie, oparty na fantazjach o własnej sile, urodzie, atrakcyjności dla innych, a nabyty przedmiot, lub też sama czynność kupowania, pełni tu rolę koniecznej dekoracji. Tylko coś kupując, osoba uzależniona jest w stanie pokonać swoje poczucie niższości i towarzyszącą frustrację. Nawet postawa, jaką często uzależnieni od zakupów prezentują w sklepach, ich sposób bycia i zachowanie wobec sprzedawców są tu znamienne – zostaje uruchamiany mechanizm grania roli, w którym cała komunikacja i mowa ciała mają dowodzić sprawowania władzy nad personelem sklepu, co wiąże się z natrętnym wyobrażeniem o swojej mocy.

Za natrętnym kupowaniem zawsze skrywa się potrzeba aprobaty i podziwu.

Niektórzy rozróżniają w zjawisku kompulsywnego kupowania tzw. nadużywanie konsumpcji, które może towarzyszyć innym zaburzeniom psychicznym, na przykład depresji czy demencji, oraz uzależnienie od konsumpcji będące samo w sobie zaburzeniem psychicznym porównywalnym z uzależnieniem od substancji. W przypadku tego drugiego uzależnienia występuje przymus nabywania różnego rodzaju przedmiotów i towarów aż do utraty kontroli nad własnym zachowaniem, co może prowadzić do poważnych problemów finansowych i rodzinnych. Czasem dochodzi do zaciągania wysokich kredytów, niemożności spłacenia długów oraz różnych form nielegalnego zdobywania pieniędzy.

Małżeństwo z 20-letnim stażem. Zdenerwowany mąż opowiadał, że dowiedział się od dorosłego syna, iż coraz częściej nachodzą ich mieszkanie przedstawiciele firm udzielających pożyczek, a jego żona – zarabiająca więcej od niego jako księgowa – od lat zaciąga długi i bierze kolejne kredyty na ich spłacanie. „Zawsze oddawałem żonie pieniądze i ona nimi zarządzała. Nie interesowałem się tym, ponieważ nigdy niczego nam nie brakowało. Nigdy bym nie przypuszczał, że żyjemy na kredyt. Gdy zapytałem o to żonę, powiedziała, że już dawno sobie nie radzi i że to jest silniejsze od niej. Zgadza się, że potrzebuje pomocy”.

Kobieta przyznała, że uzależniła się zarówno od zakupów – nie mogła oprzeć się reklamowanym promocjom, programom telewizyjnym, umożliwiającym zakupy na telefon, wszelkiego rodzaju ofertom „wielkich wyprzedaży” itp., jak i od zaciągania pożyczek i kredytów – ostatnio tzw. chwilówek. „Pewnie robiłabym to dalej, gdyby syn mnie nie wydał. Dawało mi to ogromną satysfakcję i wciągało jak gra hazardowa. Dawało mi poczucie siły, zaradności i wręcz życiowej inteligencji (…). Wiedziałam, że zawsze sobie poradzę. Mąż nic nie wiedział, a ja byłam niezależna. Nieraz wiele godzin w nocy spędzałam na planowaniu, gdzie i jak pożyczę kolejną sumę – wcześniej na kolejny zakup, na to, co sobie upatrzyłam czy wymarzyłam, a ostatnio także i na spłatę długów. Bardzo mnie to wciągało. To było jak narkotyk.”

Nawyk nabywania przedmiotów i wydawania pieniędzy pomaga zapomnieć o tym, co boli, ale też zmusza do myślenia o środkach na zakupy – powoduje, że czujesz się zagubiony, nie mając przy sobie karty kredytowej lub „wystarczającej kasy” na zakup towaru – oraz do planowania, skąd pozyskać środki.

Ludzie wpadający w sieć kredytów przeżywają doświadczenia typowe dla hazardowych graczy.

Dlaczego uwielbiam robić zakupy?

Coraz więcej psychologów zauważa, że podatność na wszelkiego rodzaju uzależnienia wynika bardziej z uwarunkowań emocjonalnych niż biologicznych. Niektóre badania sugerują, że natręctwo kupowania jest zachowaniem wyuczonym w dzieciństwie. Badacze Faber i Gouin (1992) udowodnili, że u wielu dorosłych można wskazać fakty z ich biografii, które stworzyły podatny grunt do powstania takiej formy patologicznego uzależnienia. Najczęściej osoby te, jako dzieci, nauczyły się, że prezenty są ekwiwalentem okazywania uczuć, surogatem akceptacji, miłości, zainteresowania i że taką rolę spełniały w ich rodzinie zarówno w stosunku do nich samych, jak i we wzajemnych relacjach ich rodziców.

Często w badaniach tej problematyki zwraca się uwagę na rolę wczesnych urazów emocjonalnych, doświadczenia utraty lub zerwania więzi, a w konsekwencji wytworzenia się poczucia odrzucenia. Wczesne doświadczenia urazowe zakłócają poczucie własnej tożsamości, wyobrażenie o sobie i o własnym ciele. Kupowanie ma pomóc danej osobie stać się kimś atrakcyjnym, godnym miłości i pożądania w oczach innych.

Patologię tej postawy widać często w agresji uzależnionego, kiedy domaga się on środków na pokrycie kosztów swoich zakupów, zmuszając partnera lub rodzinę do ich finansowania.

Warto przeczytać

  • Guerreschi C.: Nowe uzależnienia. Wyd. Salwator, Kraków 2006.
  • Ogińska-Bulik N.: Uzależnienie od czynności – mit czy rzeczywistość. Wyd. Difin, Warszawa 2010.
Krystyna Sztuka – doktor psychologii, psycholog kliniczny; praktyk z długoletnim doświadczeniem w psychoterapii zaburzeń i trudności emocjonalnych. Prowadzi zajęcia z psychologii klinicznej, psychoedukacji i arteterapii w Akademii J. Długosza. Współpracuje z Centrum Duchowości Księży Jezuitów. Jest autorką książek: „Psychologia kliniczna”, „Psychologia dla artystów”, „Twórcza ekspresja w dialogu terapeutycznym”, „Wyobraźnia a rozwój duchowy”.
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W „ZBLIŻENIACH” NR 8.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *